Byliśmy juz w Glastonbury, teraz czas na Stonehenge, kolejne miejsce mocy, przed nami jeszcze wycieczka do Avebury i w ten sposób zamkniemy trójkąt mocy, dla wtajemniczonych nie trzeba tego tłumaczyć, dla mniej wyjaśnienie znajdziecie na końcu tego cyklu.

Stonehenge to jedna z najsłynniejszych europejskich budowli megalitycznych, pochodząca z epoki neolitu oraz brązu. Kamiennym kręgom – położonym 13 km od miasta Salisbury przypisuje się magiczną moc. Miejsce to jest związane z kultem Księżyca i Słońca. Jego powstanie datuje się na 3000 rok p.n.e. Budowa kamiennego kręgu o średnicy 40 metrów trwała przez wiele wieków. Większość głazów pochodzi z oddalonej o prawie 300 kilometrów Walii – tzw. “bluestone” występuje jedynie w rejonie walijskich Gór Preseli. Największe z nich ważą ponad 40 ton i mierzą 7 metrów długości. Do dziś naukowcy prześcigają się w teoriach na temat ich transportu przez starożytne ludy. Co ciekawe to, że Stonehenge wybudowane zostało z doskonałą matematyczną precyzją.

W średniowieczu ludzie wierzyli, że miejsce to zostało zbudowane przez słynnego czarnoksiężnika Merlina, który za pomocą czarów przetransportował ogromne głazy z jednej ze świątyń w Irlandii. Inne prehistoryczne opowieści mówią że w tych rejonach mieszkali kiedyś olbrzymi, którzy zbudowali Stonehenge. Kamienie miały dla nich uzdrawiającą moc, co przez wieki przyciągało w te rejony ogromną ilość pielgrzymów. Wierząc w istnienie olbrzymów Stonehenge nazywano również „Giant’s Dance”, czyli Miejsce Tańca Olbrzymów. Istnieje także wiele teorii o tym, że Stonehenge zbudowane zostało przez kosmitów i służyło im jako lądowisko dla istot pozaziemskich. Badacze z Królewskiej Akademii Sztuki twierdzą, że kamienie tworzące krąg pełnią funkcję instrumentu muzycznego bądź wzmacniacza rezonansu leczniczego. Stukając w poszczególne punkty kręgu wydaje on dźwięk podobny do uderzeń w bębny. To sprawiło pojawienie się nowej teorii o świątyni leczącej dźwiękiem, w której centrum zbiegać się mają tajemnicze siły i energie.

My wierzymy, że te przekazy są prawdopodobne, chociażby dlatego, iż udowodniono, że Stonehenge jest tak bardzo namagnesowane, przez co jego okolica jest uboga w roślinność, czy jakiekolwiek drzewa. Coraz więcej uczonych uważa także Kamienne Kręgi za najstarsze obserwatorium astronomiczne świata. Oryginalna forma prehistorycznego kalendarza słonecznego co roku ściąga w te rejony setki ludzi, którzy uczestniczą w rytuale przesilenia letniego. W nocy z 20. na 21. czerwca w Stonehenge spotykają się członkowie Stowarzyszenia Druidów i wyznawców New Age, którzy poprzez taniec i śpiew świętują najkrótszy dzień w roku. Kolejną ciekawostką jest fakt, że dawny właściciel tej ziemi w 1915 roku sprzedał ją razem z Kamiennym Kręgiem za kwotę 6 600 funtów. Czyżby się czegoś obawiał?

Kiedy dotarliśmy na miejsce pierwszym punktem jest odwiedzenie Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego (Stonehenge Visitor Centre) i zakupienie biletu wstępu, my oczywiście dzięki członkostwu w English Heritage, mieliśmy wstęp za darmo. W bydynku tym (możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu) mieszczą się: interaktywne wystawy, galeria, sklep z pamiątkami oraz lokalnymi wyrobami. W Centrum dla zwiedzających podziwiać możemy także prawie 300 skarbów archeologicznych znalezionych na tutejszych wykopaliskach – od biżuterii i ceramiki do szczątków ludzkich. Na zewnątrz znajduje się perfekcyjnie odtworzona neolityczna wioska ludzi zamieszkujących obecne tereny 4,500 lat temu. W kafejce możemy zjeść daniach z wykorzystaniem lokalnych produktów. Wszystkim smakoszom polecam spróbować produkowanego jedynie w tej części Anglii piwa “Stonehenge Ales” oraz słynnego ciasta “Stonehenge rock cakes”. Z centrum dla zwiedzających do Kamiennych Kręgów oddalonych o kilka kilometrów możemy się przespacerować bądź zabierze nas specjalny bus. Wokół Stonehenge wytyczona jest specjalna ścieżka, nie mamy możliwości zbliżyć się do kamieni ani ich dotknąć za wyjątkiem Nocy Świętojańskiej kiedy to nie ma tego zakazu. Trzeba mieć ogromne szczęście żeby zobaczyć tę budowlę w słoneczny dzień, nam się niestety to nie udało i kurtki przeciwdeszczowe okazały się niezbędne.

I tak zakończyła się nasza deszczowa wycieczka a ponieważ mieliśmy jeszcze sporo czasu to postanowiliśmy odwiedzić miejsce gdzie nakręcono sceny do znanego filmu „Piraci z Karaibów” czyli Durdle Door. Ale o tym w następnym artykule. Jak zwykle zachęcam Was to zostawienia komentarza i podzielenia się ciekawostkami na temat Stonehenge.